poniedziałek, 10 grudnia 2012

Czy powinniśmy się uczyć języka holenderskiego/flamandzkiego?






         Holandia, kraj wolności, tulipanów oraz przepięknych krajobrazów. Jednak nie to przyciąga naszych rodaków właśnie tam, przyciągają ich bardzo dobre zarobki i łatwość w odnalezieniu pracy. Holandia stała się bardzo ważnym punktem emigracji pomimo swojej niewielkiej powierzchni. W wielu fabrykach instrukcje korzystania z maszyn są po holendersku i po polsku. Słyszałem o przypadku, że ktoś został zwolniony z pracy, ponieważ nie znał języka polskiego i nie mógł się porozumieć z resztą pracowników. Zadziwiające aczkolwiek prawdziwe. Czy w takim razie młodzi ludzie powinni uczyć się tego języka? Czy może lepiej postawić na coś innego? Cóż, nie ma jednoznacznej odpowiedzi.


         Oczywiście powinniśmy się uczyć każdego języka obcego jaki tylko zechcemy, będę powtarzać to jak mantrę ale czy nie lepiej postawić na coś innego? Przede wszystkim językiem holenderskim posługuje się obecnie od 25 do 30mln osób na całym świecie, głównie w Europie zachodniej, Holandii, Belgii oraz w kilku byłych koloniach holenderskich w różnych częściach świata ale ich znaczenie jest marginalne. Obecnie język ten nauczany jest w 40 krajach na 220 uniwersytetach przez ponad 500 wykładowców.  Wiele osób uważa, że jest on bardzo podobny do języka niemieckiego, jest w tym sporo racji aczkolwiek nie jestem ekspertem od języka niemieckiego więc nie chciałbym zabierać głosu w tej sprawie.

      Kryzys Europy zachodniej szczerze powiedziawszy zatacza coraz częstsze kręgi i wiele krajów jak Hiszpania, Włochy czy Grecja nie stanowią już atrakcyjnego miejsca do emigracji. Jak na tym tle wygląda Holandia? O dziwo bardzo dobrze, majątek holenderskich firm rośnie, budżet państwa także się powiększa ogólnie rzecz ujmując sprawdza się tutaj przysłowie „prędzej chudy zdechnie niż gruby schudnie”. Po szczegóły odsyłam do artykułu na wiatrak.nl , artykuł ten dobitnie opisuje jak wygląda na chwilę obecną ekonomia Holandii a wygląda na tle reszty bardzo dobrze.  Na koniec września 2011r bezrobocie wynosiło tam 4,4% czyli było jednym z najniższych w Europie a za pewne wielu z tych bezrobotnych preferowało przesiadywanie na zasiłku niżeli podjęcie pracy.

   Co jednak z islamizacją tego kraju, która niestety jest coraz bardziej widoczna?  Polecam tenże artykuł. Nieuniknionym faktem jest, że zachodnia Europa staje się coraz bardziej islamską częścią, oczywiście przede wszystkim ze względu na socjalizm jaki tam panuje. Czy to oznacza, że stopniowo takie języki jak holenderski, francuski, niemiecki będą zanikać? W końcu muzułmanie także uczą się tych języków w szkole ale przykładowo czy za kilkanaście lat nie dojdzie do tego, że arabski będzie drugim językiem urzędowym w kraju i co wtedy? Jeżeli szkoły zaczną uczyć w arabski to czy za XXX lat nie będziemy mieli do czynienia z sytuacją, że praktycznie te języki zanikną? W takim przypadku język holenderski staje się mało opłacalnym dla nas, może jeszcze teraz owszem ale czy za jakiś czas po prostu nie będzie tam funkcjonował, szczególnie w dużych firmach arabski? Czy może jednak ten język pozostanie? Co sądzicie? Mamy do czynienia z powolnym zanikaniem tego języka czy może tworzę po prostu fanaberie?


Ps. Nie pałam nienawiścią do nikogo ani tekst nie miał w zamiarze nikogo obrazić, jest to czysta analiza sytuacji w Holandii.

7 komentarzy:

  1. Zdecydowanie warto. Może Holandia wraz z Flandria nie zajmują zbyt dużej powierzchni na mapie Europy ale są gęsto zaludnione. Wydaje mi się że Holendrzy wraz z Flamandczykami są znacznie bardziej liczniejsi niż np. Skandynawowie.

    Mieszkam we Francji, 20 km od flamandzkiej części Belgii i zdarza mi się jeździć tam na zakupy. A tam w sklepach pracują Azjaci mówiący z silnym chińskim akcentem. Więc pewnie o pracę tam łatwo. Zresztą do Holandii uciekło pracować wiele osób z Wysp po pierwszej fali kryzysu.

    Poza tym nie znam żadnej polskiej szkoły publicznej w której można się uczyć holenderskiego a myślę że ten język jest równie przydatny jak hiszpański czy włoski. Nawet nie wiem czy na jakikolwiek polskim uniwersytecie istnieje taki kierunek jak filologia niderlandzka.

    A co do meritum twojego posta. Za naszego życia raczej rewolucja arabska w Europie nas nie spotka. No ale skoro przeciętna europejska rodzina stawia na model rodziny 2+1 a arabska 4+4 to należy się spodziewać że arabów będzie znacznie więcej. Model rodziny 4+4 bo 4 po tylko na 4 dzieci przysługuje zasiłek rodzinny we Francji i bo araby żyją w haremach :P (joke).

    W TV kablowej we Francji mam chyba 15 arabskich kanałów a jedyny polski TVP Polonia kilka miesięcy temu wykasowali (pewnie dlatego, żeby dodać kolejny arabski). Już taki France24 (kanał newsowy z kapitałem telewizji publicznej) uruchomił swój kanał po arabsku. Lecz innych kanałów arabskich nadających z Francji jeszcze nie spotkałem.

    Więc już kończąc to zdecydowanie warto się uczyć niderlandzkiego. Arabski (podobnie jak polski) nie jest żadną wartością. Zbyt wiele krajów arabskich jest biednych i zawsze się znajdzie tania siła robocza mówiąca po arabsku. A holenderski? Holendrzy nie dorobili się wielu koloni (w przeciwieństwie do Francuzów), oprócz Surinamu, paru krajów afrykańskich (gdzie dominują i tak języki tubylcze) i paru niewielkich wysepek. Wielu emigrantów nie mówi dobrze po holendersku a myślę że mając niezły zawód i zając niderlandzki można startować do pracy na równi z Holendrami czy Flamandami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post Robercie,

    Osobiście się uczę angielskiego i francuskiego, stawiam konkretnie na język biznesowy/finansowy/IT. Szczerze to co do Francji to pomimo rosnącej (baardzo szybko) ludności arabskiej to główne firmy, telewizje itp i tak porozumiewają się w języku francuskim i nie zmieni się to za szybko. Warto starać się o status tłumacza przysięgłego j. francuskiego?

    Jeżeli jechałbym do pracy za granicę to Holandia na pewno byłaby ciekawym wyborem, miły klimat, wolność!, dosyć dobre zarobki. Ja jednak na razie mam inne plany ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chcesz starać się o status tłumacza przysięgłego to nie patrz tylko na to ile osób się nim posługuję ale również na to, ale jest tłumaczy na rynku. Wydaję mi się, że wielu tłumaczy j. francuskiego powoli będzie odchodziła na emeryturę i nie będzie kim ich zastąpić. Obecnie francuski traci na popularności m.in na rzecz hiszpańskiego. Jednak ten problem bardziej dotyczy j. rosyjskiego, kiedyś pierwszy język nauczany w szkołach a obecnie jest mało popularny a przecież Rosja staje się coraz ważniejszym partnerem w interesach. Pozdrawiam. www.marketingfrancais.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Holenderski/Flamandzki jak każdy inny język mało popularny jest wart uwagi.
    Dlaczego? Zawsze osoby znające taki język będą poszukiwane. Warto tu wspomnieć,
    że najczęściej uczymy się danego języka jeśli planujemy wyjechać do innego kraju. A przecież nie
    powinna to być jedyny powód:) A tak swoją drogą, Holandia jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anglicy mówią o Holendrach: oni rozumieją wszystkie języki ale ich nikt nie rozumie. I rzeczywiście; Holender niemal wysysa język angielski i niemiecki z mlekiem matki, a w szkole uczy się dodatkowo francuskiego. Holender robiący interesy w Polsce uczy się polskiego. To mu się opłaci.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o holenderski to mozna sie go uczyć jak już znamy takie języki jak angielski, niemieki, hiszpański. Ja sama uczę się niemieckiego w Lincolnie i jestem bardzo zadowolona. Szybko robię postępy a lektorzy są bardzo sympatyczni i aż chce się chodzić na zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak właściwie, jeśli mieszkamy w Belgii to wszystko zależy od tego w którym rejonie mieszkamy. Bo częściowo jest to holenderski, ale w dużej mierze w Belgii stosuje się francuski

    OdpowiedzUsuń