sobota, 13 lipca 2013

Top 10 języków dla Polaka / część 1


Postanowiłem przenieść moje przemyślenia na papier i podzielić się z Wami moją opinią na temat tego jakich języków najbardziej opłaca się bądź będzie opłacać w niedalekiej przyszłości uczyć z przeróżnych perspektyw, czy to pracy fizycznej w danym kraju, korporacji z tamtego kraju czy tłumaczeń, wszystko do kupy. Proszę ten tekst potraktować bardziej jako moje przemyślenia niż tekst poparty 21391290381290 dowodami statystycznymi itp. Interesuje się sytuacją geopolityczną świata i troszkę informacji z tamtej dziedziny zaczerpnąłem do tego tekstu. Zapraszam do merytorycznej dyskusji oraz wpisywania własnych propozycji.


10) Turecki
Pozwoliłem sobie umieścić Turecki zamiast włoskiego na 10 miejscu, dlaczego? Przede wszystkim turecka gospodarka brnie do przodu, coraz więcej specjalistów wyjeżdża tam na kontrakty itp. Rozumiem, że teraz sytuacja jest tam niewesoła i niestabilna, ale niemienia to faktu, że zarówno demograficzne (Ogromny wpływ ludności tureckiej na Niemcy, szczególnie islamistów, większość z których mówi po niemiecku)  jak i gospodarczo Turcja brnie do przodu i jeżeli wyjdzie z tego kryzysu na tarczy to okazać się może, że w niedługim czasie (muszą jednak zostać spełnione niektóre warunki jak chociażby nie wejście do UE i brak socjalistyczny ustaw), że Turcja to takie europejskie(?) Chiny. Natomiast co do Włoch to jest tam nieciekawie, mam kilku kuzynów i właśnie zjechali do domów to posłuchałem trochę na temat kryzysu, narzekania na Euro zamiast liry włoskiej. Dodatkowo coraz bardziej włosi jeżeli chodzi o niewykwalifikowaną kadrę robotniczą wolą tańszych Rumunów czy Marokańczyków niżeli mieszkańców wschodniej Europy. Owszem, ludzie znający włoski mogą liczyć na pracę w Polsce czy w delegacjach różnych firm, ale prawda jest taka, że o ile Turcja to gospodarka mocno rozwijająca się to włoska się mocno kurczy. Wspomniana rodzina pracuje w różnych sferach życia na różnych stanowiskach więc nie rozmawiałem z samymi zbieraczami jabłek czy murarzami.

9)  Holenderski
Po wielu przemyśleniach język używany w Holandii trafia na miejsce 9, dlaczego? Przede wszystkim kryzys się Holandii nie chce trzymać, rynek pracy chłonie coraz większą ilość Polaków i zdaje się, że na przestrzeni lat coraz więcej wykwalifikowanych bardziej lub mniej robotników oraz przeróżnych nauczycieli, tłumaczy tego języka będzie potrzebne w tymże kraju, natomiast sam  Amsterdam = Babilon. Jeżeli interesuje nas praca fizyczna w Holandii to polecam naukę do poziomu B1 – dogadać się dogadamy a reszty douczymy na miejscu. Ten język polecam albo wielkim fanom tamtejszej kultury albo ludziom, którzy pracą fizyczną chcą zarobić na życie, zarobki w Holandii nie należą do najmniejszych.

8) Japoński
Dlaczego Japoński? Zapotrzebowanie na niego będzie zdecydowanie większe w Polsce niżeli holenderskiego. Gospodarka Japonii jest potężna i pomimo problemów demograficznych w tym kraju nie sądzę aby ten kraj zapadł się w recesji wielkiej a z nią olbrzymie koncerny jak Sony, Toyota etc. W przypadku nauki japońskiego MOCNO polecam opanowanie angielskiego równie dobrze, wtedy kariera na całym świecie stoi dla nas otworem. Chociaż osobiście uważam, że w Polsce uczy się tego języka na studiach/szkołach językowych wystarczająca liczba osób aby pokryć potrzeby gospodarki to sadzę jednocześnie, że na arenie międzynarodowej, chociażby w  tłumaczeniach można zrobić sporą karierę.

7) Chiński
Czy tutaj trzeba coś specjalnie dodawać? Ogromna ekspansja firm z Chin, prężnie rozwijająca się gospodarka i wygląda na to, że niedługo największa na świecie, no chyba, że Wujek Sam na to nie pozwoli w co szczerze wierzę, no ale tak czy siak osoby władające chińskim oraz angielskim biegle mogą liczyć na spore zarobki i coraz to lepsze warunki pracy. Chociażby w Polsce w ostatnich latach mieliśmy kilka przejęć sporych firm przez chiński kapitał a pamiętajmy, że Azjaci pieniędzy w błoto nie wyrzucają i bardzo mocno inwestują chociażby w zasoby w Afryce przez co zarobią jeszcze więcej, zainwestują jeszcze więcej a więc osoby władające tym językiem będą po prostu gospodarce potrzebne.

6) Hiszpański

Pomimo iż z południową Ameryką nie robimy jakiś wielkich wymian handlowych to jednak osoby władające Hiszpańskim są potrzebne. Wiele hiszpańskich firm robi w Polsce interesy i w związku z czym jest potrzeba na hiszpański, ale nie powiedziałbym, że jakaś powalająca. Mimo wszystko należy pamiętać, że tej język otwiera nam wiele drzwi, dobrym uzupełnieniem jego będzie angielski bądź włoski/portugalski/francuski. Z dzisiejszej perspektywy jednak ciągle bardziej opłaca się znać hiszpański niżeli Chiński, no ale przyznam szczerze, że za 15 lat sytuacja może być kompletnie inna. Szkoda tylko, że w tak pięknym kraju jak Hiszpania jest taki kryzys.

4 komentarze:

  1. Ciekawy pomysł z tym zestawieniem. Cieszę się, że chociaż część języków, które lubię i których się uczę znajduje się na tej liści (chociaż na razie niepełnej) - tj. hiszpański oraz wymienione w kontekście portugalski, angielski i francuski.

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesujące zestawienie.
    Wysoko wypadł tu holenderski, skoro w ogóle jest na liście ;) Ja polecam ten język tylko tym, którzy chcą w Holandii mieszkać i pracować. Ci, którzy tylko chcą współpracować z Holendrami, pozostając w Polsce spokojnie mogą polegać na angielskim - zna go prawie każdy Holender.
    Pozdrawiam,

    Dora

    www.jezykholenderski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Fajne zestawienie i mogące pomóc w decyzji jakiego języka warto się uczyć.
      Ja bym jeszcze dodała język norweski obok holenderskiego. Z tych samych przyczyn. Polacy coraz chętniej wyjeżdżają do Norwegii a tam podstawą jest norweski i angielski.

      Usuń
  3. Naprawdę języki azjatyckie tak wysoko? Ciekawe...

    OdpowiedzUsuń